Każda wolna chwila to dobra okazja – a właściwie całkiem solidny pretekst – żeby znów odwiedzić Bieszczady. Ten jeszcze niedawno dość dziki zakątek Polski w ostatnich latach przeżywa prawdziwy najazd turystów. Latem próżno już szukać tej legendarnej ciszy i pustki, o której czytało się kiedyś w opowieściach o bieszczadzkich wędrówkach. Dziś na wielu szlakach można spotkać całkiem spore grupy ludzi.
Szczytem tego zjawiska jest oczywiście Tarnica – najwyższy szczyt polskich Bieszczadów (1436 m n.p.m.). Za każdym razem, gdy tam jestem, mam wrażenie, że spaceruję po galerii handlowej w sobotnie popołudnie. Ludzie wchodzą, schodzą, robią zdjęcia, ktoś coś je, ktoś coś pije… jednym słowem… ruch jak w centrum miasta.
Ale cóż… nawet ten drobny „dyskomfort” jestem w stanie znieść, żeby choć na chwilę znów poczuć bieszczadzki klimat. Wystarczy tylko wybrać trochę mniej oczywisty szlak i nagle okazuje się, że ludzi jest zdecydowanie mniej, a cisza wraca na swoje miejsce.
Jedną z takich tras jest przejście z Żubracza do Cisnej przez Wołosań. To bardzo przyjemna wędrówka przez fragment Pasma Granicznego, która pozwala zobaczyć kawał naprawdę ładnych Bieszczadów, a przy okazji trochę się zmęczyć, ale tak w przyjemny, turystyczny sposób.
Zanim jednak ruszyliśmy w trasę, trzeba było ją oczywiście zaplanować. I tu mała dygresja. Nie mam w tym absolutnie żadnego interesu, żeby polecać portal Mapa-Turystyczna.pl, ale i tak to zrobię, bo jest po prostu świetny.
Serwis ma bardzo bogatą bazę szlaków i pozwala naprawdę wygodnie planować górskie wycieczki. Po zalogowaniu można rysować własne trasy, zapisywać je i drukować, a do tego dostajemy profil wysokościowy całej wycieczki. Dzięki temu od razu wiadomo, gdzie będzie podejście, gdzie zejście i gdzie warto zostawić trochę sił na później.
Krótko mówiąc… bardzo wygodne narzędzie dla każdego, kto lubi chodzić po górach i nie chce iść „na żywioł”.
Nasza trasa zaczynała się w Żubraczach, niewielkiej miejscowości położonej przy drodze prowadzącej z Cisnej do Komańczy. Początek szlaku prowadzi spokojnie przez las i od razu zaczyna się dość konkretne podejście. Bieszczady mają to do siebie, że często nie bawią się w długie rozgrzewki – po prostu zaczyna się iść pod górę i tyle.
Szlak pnie się przez las, momentami dość stromo, ale na szczęście w cieniu drzew. Dzięki temu podejście nie jest aż tak męczące, jak mogłoby być na otwartym terenie. Idzie się spokojnie, krok za krokiem, łapiąc rytm marszu. Co jakiś czas robimy krótką przerwę, żeby złapać oddech i rozejrzeć się dookoła.
Po pewnym czasie las zaczyna się przerzedzać i pojawiają się pierwsze widoki na bieszczadzkie wzgórza. To zawsze dobry moment, żeby przypomnieć sobie, po co właściwie człowiek się tak męczył na tym podejściu.
W końcu docieramy na Wołosań (1071 m n.p.m.) – najwyższy punkt naszej wycieczki. Szczyt jest zalesiony, więc spektakularnej panoramy tutaj nie ma, ale i tak jest satysfakcja, że kolejny bieszczadzki wierzchołek został zdobyty.
Z Wołosania szlak prowadzi już w kierunku Cisnej. Najpierw idziemy fragmentem grzbietu, a potem zaczyna się dość długie zejście przez las. To taki moment wycieczki, kiedy nogi zaczynają już powoli przypominać, że trochę kilometrów zostało za nami.
Zejście jest jednak przyjemne i prowadzi przez spokojny, bieszczadzki las. W końcu pojawiają się pierwsze zabudowania Cisnej – znak, że nasza wędrówka powoli dobiega końca.
Po kilku godzinach marszu docieramy do Cisnej, gdzie – jak to zwykle bywa po górskiej wycieczce – najlepiej smakują najprostsze rzeczy: chwila odpoczynku, coś do jedzenia i świadomość, że kolejna bieszczadzka trasa została przejścia.
Poniżej plan naszej trasy przygotowany właśnie w Mapa-Turystyczna.pl.

Jesień, to przepiękny czas, w którym pełną gamą kolorów, zachwycają #Bieszczady. To czas, w którym znika letnia gorączka, to czas, gdy pustoszeją szlaki, to czas, w którym widać piękno Bieszczad.
Dla mnie dopiero teraz zaczynają się prawdziwe #Biszczady, dopiero w ten czas odpoczywam i łąduję baterie na długie zimowe wieczory spędzane na rodzinnej Warmii. Bieszczady są po prostu „the best” !