Beskid Żywiecki zimą potrafi być naprawdę przepiękny. Przekonaliśmy się o tym w lutym 2019 roku, kiedy trafiliśmy w okolice Koszarawy, a dokładniej do osady Jałowiec, położonej u podnóża góry Jałowiec (1111 m n.p.m.). Właśnie tam znajduje się bardzo przyjemne miejsce wypadowe w góry – Beskidzka Ostoja.
Już sam dojazd zapowiadał, że będzie to udany wyjazd. Śnieg, cisza, góry dookoła i ta charakterystyczna zimowa atmosfera, którą w górach czuje się dużo mocniej niż gdziekolwiek indziej. W Beskidach zima ma swój własny rytm – trochę wolniejszy, spokojniejszy.
Przez kilka dni wędrowaliśmy po okolicznych szlakach. Beskid Żywiecki nie jest może tak spektakularny jak Tatry, ale ma w sobie coś bardzo przyjemnego – szerokie grzbiety, długie leśne odcinki i widoki, które zimą potrafią naprawdę zachwycić. Szczególnie gdy świeży śnieg przykryje wszystko grubą warstwą bieli.
Jednym z naturalnych celów naszych wędrówek był oczywiście Jałowiec. Szczyt może nie należy do najwyższych w Beskidach, ale zimą potrafi dać trochę w kość. Zwłaszcza kiedy śnieg jest głęboki, a szlak niekoniecznie przetarty przez tłumy turystów. Wtedy każdy krok staje się małą przygodą, a wejście na szczyt daje całkiem sporą satysfakcję.
Po całym dniu chodzenia po górach wracaliśmy do naszej bazy w Beskidzkiej Ostoi. A tam zaczynała się druga, równie przyjemna część dnia. Długie wieczory przy kominku, rozmowy ciągnące się często do późnej nocy (a czasem nawet do świtu), planowanie kolejnych wycieczek i po prostu dobre towarzystwo.
A potem przychodziły poranki… takie prawdziwie górskie. Cisza, lekki mróz, skrzypiący pod butami śnieg i pierwsze promienie słońca oświetlające białe zbocza Beskidów. Są takie chwile, które zostają w pamięci na bardzo długo i właśnie do takich momentów należą zimowe poranki w górach.
Kilka poniższych zdjęć może choć trochę oddać piękno Beskidów zimą, ich klimat i niepowtarzalną atmosferę.
Na końcu zamieściliśmy też mały, trochę żartobliwy filmik z naszych wędrówek po Beskidach… a właściwie z naszej „wspinaczki” na Jałowiec.
Mamy nadzieję, że po jego obejrzeniu nabierzecie ochoty, żeby zobaczyć Beskidy zimą na własne oczy… a może nawet spędzić kilka dni właśnie w Beskidzkiej Ostoi.





