Megality z Carnac – cofamy się w czasie o około 5 tys. lat

Są takie miejsca, gdzie człowiek zatrzymuje się na chwilę i myśli: „jak to w ogóle jest możliwe?”
Dla nas takim miejscem były właśnie megality w Carnac.
Na pierwszy rzut oka… kamienie… dużo kamieni… bardzo dużo kamieni… ustawionych w równych rzędach, ciągnących się przez pola i lekkie wzniesienia. Ale wystarczy podejść bliżej, żeby zrozumieć, że to nie jest zwykłe „dużo kamieni”. To jest coś znacznie większego. :O

W okolicach Carnac znajduje się jeden z największych na świecie zespołów megalitycznych. Mówimy tu o ponad 3000 kamieni, ustawionych w długie, niemal idealnie równe linie. Powstały około 4500–3300 lat p.n.e., czyli… zanim powstały piramidy w Egipcie.

I to jest moment, w którym zaczyna się robić naprawdę ciekawie.

Kiedy chodziliśmy między megalitami w Carnac, wszystko wyglądało dość prosto… kamienie, rzędy, trochę chaosu, trochę przypadku. Fajnie, klimatycznie, ale bez jakiegoś wielkiego „wow”. I dopiero później, kiedy człowiek zacznie się temu przyglądać trochę dokładniej (najlepiej z góry albo na schemacie), nagle okazuje się, że to wszystko ma ręce i nogi. I to całkiem dobrze poukładane. Bo te słynne megality to nie jest jedno miejsce. To kilka ogromnych zespołów kamieni, które razem tworzą coś w rodzaju jednej, długiej instalacji ciągnącej się przez kilka kilometrów.

Najpierw mamy Ménec – można powiedzieć początek całej historii. To właśnie tutaj znajdują się jedne z najbardziej charakterystycznych rzędów. Około 11 linii kamieni, ustawionych równolegle, ciągnących się przez ponad kilometr. Na początku stoją największe głazy… wysokie nawet na kilka metrów… a im dalej idziemy, tym kamienie stają się mniejsze. Jakby ktoś celowo zaplanował taką „gradientową” kompozycję.

Potem przechodzimy w rejon Kermario i tu robi się jeszcze ciekawiej. To największy zespół… ponad 1000 menhirów ustawionych w około 10 rzędach. Układ zaczyna się delikatnie rozchodzić, trochę jak wachlarz. Już nie jest tak „sztywno” jak wcześniej, ale nadal wszystko trzyma rytm i porządek.

Na końcu mamy Kerlescan… mniejszy fragment, ale za to bardzo uporządkowany. Około 550 kamieni w 13 rzędach, ustawionych bardzo czytelnie, niemal książkowo. Tutaj wszystko wydaje się spokojniejsze, bardziej „domknięte”. Jakby ktoś na koniec projektu postanowił wrócić do pełnej kontroli nad układem.

I dopiero kiedy połączymy te trzy miejsca w jedną całość, zaczyna się robić naprawdę ciekawie. Bo to nie są trzy przypadkowe pola kamieni. To wygląda jak jeden, spójny pomysł, rozciągnięty na kilka kilometrów.

Idąc między tymi kamieniami (menhiry, dolmeny), trudno to wszystko ogarnąć. Widzimy tylko fragment. Kilka rzędów, kilkadziesiąt głazów, kawałek historii. Ale kiedy uświadomimy sobie skalę… ponad 3000 kamieni, ustawionych w przemyślany sposób… nagle zmienia się perspektywa. I pojawia się to jedno, podstawowe pytanie:

Po co ktoś to zrobił?

Bo nie wygląda to na przypadek. Nie wygląda też na coś robionego „na szybko”. To raczej efekt pracy ludzi, którzy mieli plan. I czas. Dużo czasu. I chyba właśnie dlatego Carnac działa trochę inaczej niż inne miejsca. Bo tutaj nie chodzi tylko o to, żeby popatrzeć. Tu człowiek zaczyna się zastanawiać… i to zostaje w głowie na długo, bardzo długo.


Dodaj komentarz

MyHiking.IN
Privacy Overview

Ta strona korzysta z plików cookie, abym mógł zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o plikach cookie są przechowywane w Twojej przeglądarce i wykonują takie funkcje, jak:

  • - rozpoznawanie Ciebie po powrocie do mojej witryny
  • - pomaganie mi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

Nie proszę Cię o podawanie jakichkolwiek danych osobowych, bo nie są mi one potrzebne. A skoro ich nie podajesz, więc nie grmadzę i nie przetwarzam ich. Śpij spokojnie i niech Cię głowa nie boli o to, że ktoś się dowie, że byłeś na mojej stronie. :)