Punakaiki Cavern – ekscytująca atrakcja kilka kroków poza utartą ścieżką

Punakaiki Cavern powstała w wapieniu, który miliony lat temu był osadem na dnie morza. Z dokładnie tego samego materiału uformowały się Pancake Rocks, ale tutaj natura poszła w inną stronę. Zamiast rzeźbić formy na powierzchni, woda przez tysiące lat pracowała od środka… powoli, cierpliwie, drążąc skałę, poszerzając szczeliny i korytarze, a czasem poprzez zapadliska powstawały nowe przestrzenie. W ten sposób powstała jaskinia o długości około 130–135 metrów. Niby niewiele, ale to jeden z tych przypadków, gdzie metry nie oddają wrażeń, które towarzyszą Ci gdy jesteś wewnątrz.

Już po kilku krokach światło z zewnątrz zaczyna wyraźnie słabnąć. Granica między dniem, a półmrokiem staje się dość szybko odczuwalna. Ściany okazują się wilgotne i nierówne, miejscami gładkie i wypolerowane przez wodę, a kawałek dalej ostre i poszarpane. Sufit raz opada tak nisko, że niemal trzeba iść na czworaka, by po chwili wznieść się wysoko ponad głowami, w przestrzeń, której końca nie widać. Dźwięki odbijają się dziwnie, z opóźnieniem, jakby jaskinia reagowała na każdy Twój ruch. Miało się wrażenie, że oddycha ona razem z nami.

Ta jaskinia nie jest „ładna” i „ucywilizowana”, przygotowana dla turystów… z barierkami, oświetleniem i wytyczoną trasą. Wręcz przeciwnie, to surowa, dzika przestrzeń, pozostawiona dokładnie taką, jaką ukształtowała ją natura. Bez ułatwień, bez zabezpieczeń, bez instrukcji.

W środku panuje stała wilgoć. Podłoże zmienia się co kilka metrów… raz jest śliskie i błotniste, raz piaszczyste, a miejscami zasłane luźnymi kamieniami. Trzeba tu uważać na każdy krok i na niskie stropy, które potrafią pojawić się nagle. Wiedzieliśmy, że przy wyższym poziomie wody jaskinia potrafi szybko zmienić swój charakter i stać się dużo mniej przyjazna dla „intruza”. Tym razem mamy szczęście… na zewnątrz świeciło słońce, a deszczu nie było już od dłuższego czasu, więc eksploracja przebiegała „raczej spokojnie”. Nie zmienia to faktu, że nie byliśmy prawidłowo przygotowani do eksploracji tej jaskini. Nie mieliśmy ani czołówek, ani odpowiedniego sprzętu. Na szczęście ta jaskinia nie jest wymagająca i raczej łaskawa dla turystów. Może właśnie dlatego, takie momenty zapadają w pamięć najmocniej.

Im dalej wchodziliśmy, tym wyraźniej czuliśmy, że to miejsce żyje własnym rytmem. Krople wody spadające z sufitu, echo kroków, chłód, który powoli przenikał ubrania… wszystko to sprawiało, że doznania stawały się coraz intensywniejsze. To nie była atrakcja „na szybko”. Tu trzeba było zwolnić, patrzeć pod nogi, słuchać przestrzeni i reagować na nią na bieżąco.

Każdy kolejny metr oddalał nas od świata na zewnątrz. Znikały dźwięki morza, rozmów, szumu wiatru. Zostawały tylko odgłosy jaskini… kapanie wody, własnego oddechu, a czasem przesuwających się kamieni pod nogami. Jednocześnie każdy kolejny metr przybliżał nas do końca tej jaskini. W końcu doszliśmy do jej kresu – zawróciliśmy i zaczęliśmy drogę powrotną. Jasny kształt wejścia pojawił się szybciej, niż się spodziewaliśmy.

Kiedy znów stanęliśmy w świetle dnia, poczuliśmy wyraźną ulgę… ale też ogromną satysfakcję.

Punakaiki Cavern zapamiętamy nie jako punkt na mapie, czy „kolejną atrakcję”, ale jako krótką, intensywną przygodę w głąb historii ziemi. Pozostanie również jako przypomnienie, że najciekawsze miejsca często nie są zaplanowane…. one po prostu są i czekają, aż skręcisz z głównej ścieżki i odkryjesz je na nowo… po swojemu.

… a jak my odkrywaliśmy jaskinię? Zapraszam na film 🙂


Nieopodal Punakaki Cavern znajduje się niewątpliwa atrakcja tego regionu, czyli Pancake Rocks (skały naleśnikowe). Zachęcam do przeczytania mojego posta opisującego tę atrakcję
https://myhiking.in/new-zealand/nzt-pancake-roks-kamienne-nalesniki-smazone-przez-miliony-lat/


Dodaj komentarz

MyHiking.IN
Privacy Overview

Ta strona korzysta z plików cookie, abym mógł zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o plikach cookie są przechowywane w Twojej przeglądarce i wykonują takie funkcje, jak:

  • - rozpoznawanie Ciebie po powrocie do mojej witryny
  • - pomaganie mi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

Nie proszę Cię o podawanie jakichkolwiek danych osobowych, bo nie są mi one potrzebne. A skoro ich nie podajesz, więc nie grmadzę i nie przetwarzam ich. Śpij spokojnie i niech Cię głowa nie boli o to, że ktoś się dowie, że byłeś na mojej stronie. :)