Pancake Rocks, kamienne naleśniki „smażone” przez miliony lat

Są miejsca, które wyglądają tak, jakby ktoś miał wizję futurystyczną, a potem zostawił swój pomysł naturze do realizacji. Pancake Rocks należą właśnie do tej kategorii. Kiedy po raz pierwszy podchodzisz do platform widokowych w Punakaiki, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że to wszystko jest trochę „za idealne”. Skały ułożone równo, warstwa na warstwie, jak stos naleśników przygotowany przez kogoś z obsesją na punkcie symetrii. A jednak to nie jest dzieło człowieka. To efekt milionów lat cierpliwej i nieprzerwanej pracy natury.

Historia Pancake Rocks zaczyna się bardzo daleko od miejsca, w którym dziś stoją platformy widokowe… i bardzo daleko od świata, jaki znamy. Kilka milionów lat temu nie było tu klifów, ani uderzających fal Morza Tasmana. Było spokojne dno oceanu, na które przez tysiące lat opadały drobne fragmenty muszli, szkielety morskich organizmów, piasek i muł niesione prądami. Warstwa po warstwie, powoli i bez pośpiechu, odkładał się materiał, który dziś oglądamy w postaci wapiennych „naleśników”.

Ten proces nie był jednolity. Czasem panował spokój, a osady układały się cienkimi, regularnymi warstwami. Innym razem zmieniały się prądy morskie, poziom morza lub ilość materiału niesionego z lądu, co przerywało ten rytm. Właśnie dlatego każda warstwa skały wygląda dziś nieco inaczej, niczym jak historia zmieniających się warunków sprzed milionów lat, zamknięta w kamieniu.

Z czasem osady zostały sprasowane pod własnym ciężarem i sklejone w wapienną skałę. Później przyszło to, co w Nowej Zelandii jest niemal normą… ruchy tektoniczne. Cały pakiet osadów został wypchnięty ku górze, ponad powierzchnię wody. I dopiero wtedy zaczęła się druga, najbardziej widowiskowa część tej opowieści. To, co przez miliony lat było ukryte pod wodą, znalazło się teraz na powierzchni, wystawione na działanie wiatru, deszczu i fal. Teraz dopiero rozpoczął się kolejny rozdział tej historii, który nadał Pancake Rocks ich dzisiejszy, niemal nierzeczywisty wygląd. Deszcz, wiatr i ocean zrobiły swoje. Miększe warstwy były wypłukiwane szybciej, twardsze stawiały opór. Z czasem powstał charakterystyczny układ poziomych „placków”, który dziś wygląda jak geologiczny żart, jak stos naleśników.

Pancake Rocks najlepiej pokazują swoją prawdziwą naturę wtedy, gdy ocean nie jest spokojny. Pod skałami kryje się sieć szczelin i podziemnych korytarzy, którymi wdziera się woda. Przy silniejszym falowaniu ocean zostaje wciągnięty do środka, by po chwili wystrzelić w górę przez tzw. blowholes.

To nie jest subtelne zjawisko. Huk fal odbijających się w skalnych tunelach potrafi być zaskakująco głośny, a strumienie wody wystrzeliwujące kilka metrów w górę robią ogromne wrażenie. Stojąc przy barierce, ma się poczucie, że ocean jest bardzo blisko i że absolutnie nie należy go lekceważyć.

Co ciekawe, w spokojny dzień to samo miejsce wygląda zupełnie inaczej. Blowholes milkną, a całość nabiera niemal sennego charakteru. Dlatego Pancake Rocks nigdy nie są „takie same”… wszystko zależy od pogody, pływów i nastroju Morza Tasmana.

Cały kompleks jest dostępny dzięki krótkiej pętli spacerowej. Drewniane kładki prowadzą wzdłuż klifów, między skałami i punktami widokowymi. To łatwa trasa, dostępna (z nielicznymi wyjatkami) praktycznie dla każdego, dla całych rodzin, łącznie z dziećmi w wózkach, ale warto dać sobie na nią więcej czasu, niż sugerują przewodniki. Zatrzymanie się na chwilę, obserwowanie fal i obserwowanie, jak światło zmienia kolor skał, to właśnie w tych momentach Pancake Rocks działają najmocniej na nasze emocje. To nie powinno być miejsce na szybkie „zrobienie zdjęcia i dalej”. To miejsce do stania i patrzenia.

Choć Pancake Rocks są jedną z największych atrakcji Zachodniego Wybrzeża Nowej Zelandii, nie funkcjonują w próżni. To tylko fragment znacznie większego, surowego krajobrazu tej części Wyspy Południowej. Wokół rozciąga się Paparoa National Park, a ocean i góry tworzą tło, które sprawia, że człowiek automatycznie zwalnia.

Pancake Rocks są czymś więcej niż kolejnym „punktem na mapie”. To jest spotkanie z geologiczną historią Nowej Zelandii w pigułce… czytelne, głośne i bardzo namacalne. Miejsce, które przypomina, jak krótka jest ludzka obecność w porównaniu z tym, co dzieje się tu od milionów lat. I chyba właśnie dlatego, mimo że spacer jest krótki, a dostęp bardzo łatwy, Pancake Rocks zostają w głowie na długo. To jeden z tych przystanków w podróży, po którym ruszasz dalej… trochę ciszej… z większym szacunkiem do potęgi sił natury.


Nieopodal Pancake Rocks znajduje się nieoczywista atrakcja tego regionu, czyli Punakaki Cavern (jaskinie Punakaki). Zachęcam do przeczytania mojego posta opisującego eksplorację właśnie tej jaskinii
https://myhiking.in/new-zealand/nzt-punakaki-cavern-ekscytujaca-atrakcja-kilka-krokow-poza-utarta-sciezka/


Dodaj komentarz

MyHiking.IN
Privacy Overview

Ta strona korzysta z plików cookie, abym mógł zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o plikach cookie są przechowywane w Twojej przeglądarce i wykonują takie funkcje, jak:

  • - rozpoznawanie Ciebie po powrocie do mojej witryny
  • - pomaganie mi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

Nie proszę Cię o podawanie jakichkolwiek danych osobowych, bo nie są mi one potrzebne. A skoro ich nie podajesz, więc nie grmadzę i nie przetwarzam ich. Śpij spokojnie i niech Cię głowa nie boli o to, że ktoś się dowie, że byłeś na mojej stronie. :)